…Therese Waldner śpiewa z wysoką wokalną kulturą, delikatną, nieśmiałą wewnętrznie uduchowioną Mimi…”
Recenzje
…Therese Waldner zaproponowała tytułową rolę Madame Butterfly przejmująco i stworzyła bardzo autentyczny portret postaci. Szczególnie wiarygodnie i przekonywująco, przez imponujące prowadzenie linii głosu, pokazała cierpienie Butterfly w drugim i trzecim akcie…”
„…Therese Waldner pokazuje wszystkie registry swojego głosu. Jest to jedna z interpretacji, która piękno głosu poświęca wyrazowi i tym też największą Toskę wszechczasów – Marię Callas – przypomina…”
„ …Tak więc wieczór należał do Therese Waldner jako Toski. Ona śpiewała wizjonerskim, świetlistym, emphase-sopranem, jak upadły anioł, którego głos na szczęście, nic nie wie o wygasaniu…”
„ …Aby móc zrealizować koncepcję produkcji, potrzebna była nie tylko muzycznie różnicująca, ale również szczególnie utalentowana aktorsko interpretatorka Toski, którą objęła Therese Waldner. Polka rzuciła się z dużym zaangażowaniem w interpretację roli i opanowała wyraźną, rezygnując z przesady mowę ciala. Jej duży, szeroko płynący głos był zdolny do najdrobniejszych niuansów i dynamicznego stopniowania. Przy całej przeżytej dramatyczności utrzymała Therese Waldner jednak piękne brzmienie dźwięków mimo, że kiedy przy końcowym aplauzie, wyraźnie zmęczona, wyszła przed kurtynę, to wyczerpanie nie było słyszalne w głosie…”
„…Dobrze, jest kiedy w operze nie tylko sześć dobrych śpiewaczek młodego pokolenia ze studia operowego bierze udział w spektaklu, ale także tak wspaniała rola Siostry Angeliki może być obsadzona Theresą Waldner z zespołu Deutsche Oper, która śpiewa jednocześnie Giorgettę w Płaszczu. Ona posiada wspaniały, soczysty sopran, jaki się rzadko słyszy, okrągły, pełny i bez spiczastości i ostrości „a przy tym jednak dramatyczny. Jej krzyk przy spojrzeniu na zamordowanego kochanka może poruszyć każdego do szpiku kości…”
„…Szczyt Pucciniowskiego Śpiewu – Therese Waldner, największy podziw- to była światowa klasa- musi się oczywiście należeć porywającej prezentacji jednej kobiety, która obecnie ogrom rzeczy w Rheinoper , zarówno aktorsko jak i także wokalnie prezentuje- Therese Waldner.Śpiewaczka z niezwykłą prezencją sceniczną, zmysłowo płynącym świetlistym sopranem oraz identyfikacją ról, która zarówno piękno jak i dramatyzm w takim wymiarze przekazuje, że wywołuje dreszcze. Co za głos, który bez przesadnego espressivo, same najgłośniejsze fortissimo orkiestry, bez wysiłku niosąco pokonuje. W związku z tym moje nagranie ze Scotto wyrzucam do śmieci. Wyrasta tu może nowa Lotte Lehmann, albo Maria Jeritza ? Droga jest utorowana. Takiemu głosowi najprawdopodobniej leżeliby u stóp fani w MET albo LA SCALI. Myślę, że dyrekcja Deutscheoper w ogóle nie wie jaki ma skarb w teatrze. Podsumowując: rzadko, w ciągu tych ostatnich 20 lat mogliśmy przeżyć i usłyszeć tak niezwykły głos. PS. Pod uwagę biorę również tzw. „Wieczory Gwiazd”…
”….Głosowo wspaniale dysponowana Therese Waldner jako Jenufa, która po przerwie pokazała kreację w najwyższej formie. Ona przekazuje miłość i ciepło swemu ośmiodniowemu dziecku. Z bezsilności i niemal bez chęci do życia poddaje się swemu losowi i przeznaczeniu i swój los oddaje w ręce Küsterin. Jej głos wydobywa delikatne, wrażliwe dźwięki, krzyki beznadziejności i złości oraz pełne rezygnacji matowe farby…”
„Wśród śpiewaków wyróżniała się Therese Waldner. Jej do serca przemawiająca kreacja, wypełniona była pełnym brzmieniem jej świetlisto-silnego, bogatego w farby sopranu, który zarówno liryczne jak i spinto walory posiada…”
„…Therese Waldner jako Elżbieta w Don Carlosie pokazała, dzięki jej fenomenalnej kulturze piana, zróżnicowany Verdiowski śpiew…”
” Piękne szczyty śpiewu – swój najwyższy punkt osiągnął wieczór kiedy Therese Waldner zaproponowała swoim przykładowym, uduchowionym śpiewem partię Marschallin. Polska śpiewaczka pozwala tej postaci rozkwitnąć i przywołuje ją do życia przez wspaniałe podawanie tekstu i przez pełny sopran, który w miejscach parlando brzmi ciemno i okrągło oraz posiada soczyste wysokie dźwięki, ze wspaniałymi jakby srebrnym ołówkiem malowanymi legato łukami. Tej interpretacji tekst Hofmansthalsa zabrzmiał błyszcząco i był pięknie szlifowany finezją i subtelnością głosu. Był we wszystkich odcieniach bezproblemowo pokazany, zawsze pełen wyrazu i charakteru, przy czym jej słowiańska delikatność i miękkość – do melancholii Marschallin pasuje. Posiada również potrzebną komedii lekkość i elegancję…”
„…Uduchowiony żarliwy śpiew. Wieczór Therese Waldner był na najwyższym w tej kategorii poziomie i nie szybko będzie można go pokonać. Sopranistka śpiewa bezpośrednim, bardzo radosnym dźwiękiem, który aż do wysokich tonów pozostaje jedwabisty, ze świetlistą siłą, bez typowej słowiańskiej ostrości. Uderzające jest już przy polskich i rosyjskich pieśniach traktowanie języka i szczególny rodzaj recitalu, który hołduje nie tylko pięknemu dźwiękowi, ale komunikuje się ze słuchaczem i ma mu coś do powiedzenia i przekazania. U Therese Waldner żaden dźwięk nie jest przypadkowy, ale zawsze świadomie kształtowany i podporządkowany wyrazowi. To co ją od najbardziej prominentnych Bogów Pieśni( najlepszych interpretatorów pieśni) odróżnia, to żarliwość nieomal całego recitalu, gdzie żaden moment nie jest jej obojętny. Nie ma tu żadnych zaśpiewów primadonny, lecz uduchowiony i żarliwy śpiew. Gładko i nieskazitelnie udało jej się, tę wycyzelowaną wokalizę, girlandowe dźwięki Rachmaninowa i wszystkie odcienie barw, oddać imponującym legato i soczystym sopranowym dźwiękiem.. Te przez Therese Waldner wyszukane utwory (pieśni Chopina) były pogodne, blisko folklorystyczne, podobne do porywających pełnych werwy mazurków, a przez nią z odpowiednim temperamentem wykonane. Po wspaniałej Marschalin, którą Therese Waldner prezentowała w pierwszy dzień Nowego Roku na dużej scenie,” Cztery Ostatnie Pieśni” Straußa były konsekwentnie wybranym programem. Opalizujące linie czarujących dźwięków Straußa, przekształciła w imponujące dźwięki bez technicznych problemów. Z nieomal niekończącym się oddechem udaje się jej formować tekst i nawet wersy w „Golden tropft Blatt um Blatt” plastycznie podać…”
„…Therese Waldner pokazała nam swój głos i styl. Była lepszą Amelią niż Kiri Te Kanawa. Dramatyczny blask zmiękczała śpiewając pianissimi, czuła rolę muzycznie w pełni…”
„..Ze śpiewaków szczególnie Therese Waldner mogła zachwycić w roli Lady Macbeth. Posiada ona silny, pełen możliwości elastyczny głos, który dla Lady jest jak znalazł. Trudne koloratury były kryształowo czyste i przez śpiewaczkę brawurowo wykonane. Ona jest także mistrzynią dramatycznego wyrazu, którym przy okazji ,silne uderzenia głosem zgrabnie redukuje…”
„…Godne podziwu z jaką pewnością Therese Waldner trafia i znajduje swoje najbardziej eksponowane dźwięki, aby je potem w płynące piano przemienić…”
”…Therese Waldner śpiewa przenikającym sopranem zrozpaczoną Santuzzę…”
„…Kiedy z kanału orkiestrowego rozprzestrzeniały się delikatne, filigranowe momenty, Therese Waldner śpiewała Angelikę ze wspaniałym wyczuciem, świetlistą siłą i intensywnością. Jej apoteoza zaczęta monologiem ”Senza mamma” należała do najpiękniejszych i najszlachetniejszych momentów jakie w ostatnich latach w Rheinoper się słyszało…”
„…Therese Waldner bryluje na scenie jako Wally. Therese Waldner jako Wally wydobywa z jej dramatycznego głosu zdumiewającą ilość delikatnych i zróżnicowanych dźwięków. Za to publiczność nagrodziła ją szczególną serdecznością i życzliwością i nie tylko za jej pełną parady arię.”
„… W końcu ansamblu wywiązał się głosowy pojedynek najwyższej, belcantowej kultury z Rheinoper – primadonną assolutą weryzmu Therese Waldner. Oklaskiwana i wiwatowana Tosca, Giorgetta, Suor Angelica, itd. zrobiła już samym koncertowym wykonaniem Amelii, studium charakteru. Już na początku II aktu, Waldner poruszająca się między pulpitami jak ulatniający się duch, pozwala zapomnieć szybko salę koncertową. Jej wspaniała gra twarzy, niejednemu zatrzymuje krew w żyłach, maluje przerażenie i głęboką rozpacz. Nawet oszałamiające piana w Preghiera nie przynoszą ukojenia. Waldner aria „Morro, ma prima in grazia” daje wyjątkową lekcję śpiewu…”
„…Partia Abigaile wymaga takiego gatunku głosu, którego właściwie nie ma. Wymagana jest śpiewaczka, która posiada wszystkie rejestry od niskiego altu do dramatycznego sopranu, czego nawet Callas nie mogła spełnić. Odpowiednio na tym tle udaje się Therese Waldner, z jej imponującym Puccini głosem i jej inteligencją tworzenia, osiągnąć rewelacyjne wykonanie…”



