Droga szanowna Pani Waldner
Widziałem panią 2 marca w roli Toski, chciałbym pani podziękować za stworzenie postaci wywierającej ogromne wrażenie. Pani nadała Tosce ludzką wiarygodność, której dotąd jeszcze nigdy nie przeżyłem. Po raz pierwszy zrozumiałem, że Toska w trakcie przedstawienia przechodzi rozwój(przeistacza się) od zazdrosnej kochanki do kobiety, która z miłości i dumy nie cofnie się przed mordem. Przede wszystkim jak pani grała i śpiewała mord na Scarpii-nie do uleczenia rozpacz-po tym czynie-niepomierne(potężne) przerażenie z własnego czynu, to miało taką intensywność, która była prawie za silna. Niekiedy bałem się, że mogłaby się pani w tej roli zatracić, że identyfikacja z losem Toski, mogłaby być absolutna. Pani zagrała kobietę, która podąża do granicy swego życia i nie boi się pani narażać siebie na egzystencjalne niebezpieczeństwa. Droga szanowna pani Waldner, chciałbym pani za tę wzruszającą Toskę podziękować książką, którą przed paru laty wydałem. Ona nie ma z operą zbyt wiele wspólnego, ale jednak z muzyką: z autorem książki o Symfoniach Brucknera. Może się pani te, albo inne myśli spodobają.
Z serdecznymi pozdrowieniami
Grevenbroich, 3 marca 2005



